Jeremi właśnie skończył 24 lata i miał widoczne objawy wielowątkowego znudzenia życiem (w gwarze lekarskiej zwanego "znużem").
Leżał na wznak na leżaku Design by Zalessi, w towarzystwie byłej żony, obecnej żony, obecnej kochanki i jej kochanki, serdecznej przyjaciółki żony i jej kilku znajomych z klucza erotycznego, więc wzrok miał utkwiony w jeden punkt na nieboskłonie nad Zatoką Jerem (uznaną za najładniejszy zakątek świata 2006 przez miesięcznik Burpes) i cierpiał na depresję na granicy dwumiesięcznego załamania nerwowego o podanym już podłożu.
To znał, tamto widział, o tym słyszał, to testował, tego próbował, tym się delektował, tam pojechał, tu zaprosił, to obejrzał, tu się rozejrzał, temu się przyjrzał, do tego dojrzał, tego pokonał, to i tamto zdobył, totamto wyciągnął, tamtą przyciągnął, z tym współpracował, z tamtym nie współpracował, o tym sobie przypomniał, tego doświadczył, tamtego doznał, z tym się zapoznał, to poznał, tej zaznał, tamtej wyznał, w tym się zorientował, tu się zaaklimatyzował, tam się przystosował, tu się odnalazł, a tu znalazł, to wygrał, to przekazał, tamto otrzymał, tamto otrzymał, tamto otrzymał, tamto otrzymał i jeszcze wiele razy otrzymał tamto i to; z tą się poznał, z tą się przejechał, z tamtą się przespał, z tą się pobrał, to pobrał, tamto podjął, to wąchał, to strzelił, tamto wciągnął, tego nie wziął od razu, tamto go zwaliło, a tamto jeszcze bardziej, to go wykręciło, to go przekręciło, to go wydobyło, to go skawaliło i jeszcze tamto.
- To może wykąpiemy cię wszystkie w winie białym z pianą z piwa Pilsness?
- Prch! - parchnął Jeremi, co oznaczało, że nie miał ochoty na robienie czegoś po raz siódmy od wczoraj.
Zrobił łyk drinka Yo man! i z odrazą odstawił kieliszek na stolik, co oznaczało: "Barman, przygotuj mi jakiegoś nowego drinka, tylko żeby receptura była nowa i nazwa nie tak obciachowa, jak przedwczoraj, i żeby było więcej bodequilli, a mniej sody".
- Znowu masz znuża?
- Chrch - charchnął Jeremi, co oznaczało: "Nie przeszkadzać mi w kontemplowaniu stanu wchodzenia w dwumiesięczną depresję w czasie oglądania wybranego punktu na nieboskłonie".
Dziewczyny zaczęły się rozbierać (jeżeli moża tak nazwać ściąganie ministringów - hit lata na Jeremiachach) i wchodzić jedna po drugiej do basenu z różową wodą. Już po chwili wyprężały się w wodzie wyzywająco, bo ćwiczyły water stretching, wydając z siebie w rytmie na trzy cztery okrzyki "uuu" oraz "aaa".
Jeremi spojrzał w tamtym kierunku i miał wrażenie, że dygnął mu na chwilę jeden organ. To pobudziło go do przyjęcia, na pewien mierzony w sekundach wycinek czasu, kilku bodźców z najbliższego otoczenia.
- Słyszycie?
- Ale co, ale co! Uuu! Jeremi! Aaa! - krzyczały z różowej wody dziewczyny, szczęśliwe, że ich młody sponsor strategiczny przemówił po raz pierwszy od sobotniej imprezy.
- Nie słyszycie?
- Ale... uuu...co?
- Szczekanie psa. Takie zwykłe, ale takie inne. Bardzo ciekawe. Jest "how", ale słychać też takie "uuu".