Paweł Bednarski
(w różnych tajemniczych kręgach znany jako Juan Pablo)
Urodzony w 1985 roku. Wybitny (a raczej wybity ze wszelkich schematów) domorosły pseudosatyryk i pseudopoeta. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, znaki drogowe, a czasem nawet znaczki pocztowe, wskazują na nieszczęście, jakim będzie wydanie drukiem kilku jego arcydziadostw w roku 2007. Słodzi dwie łyżeczki.
Magdalena Czechoska
Mam 26 lat. Byłam już żoną i kochanką - jestem matką. Surrealizm wewnętrzny towarzyszył mi "od zawsze". I choć dotychczas udawało mi się tylko pełnić rolę muzy (kształtowanej na klasyczną ekonomistkę z prawidłowym systemem wartościowania rzeczy) - to uparcie, jak mówi Mama, pisałam "pod łóżko".
Myślę, że świat pełen jest absurdów - które pchają się do głowy i szukają ujścia w słowach. Wirtualna rzeczywistość - niedościgłych marzeń i złudzeń, cykl schematów i norm, różnorodność uczuć i emocji, nielogiczna gra w relację z ludźmi i w końcu płaszczyzna egzystencji, zaprawiana odwieczną tęsknotą za miłością.
Irracjonalne postrzeganie źródła zdarzeń, przedmiotów, zjawisk - sprawia, że szybko zachłystuję się intensywnością życia. Kocham wyniosłość gór, oddech mojego synka, ciepły uścisk rąk, ekstremalizm, wiatr we włosach, żywiołowy taniec "w deszczu". Wydaję mi się, że nic nie cieszy bardziej, niż możliwość dawania siebie innym - w różnej formie skutecznego przekazu - co też staram się czynić z tlącą się głęboko nadzieją na "lepsze jutro" mojego wewnętrznego i globalnego świata.
Maciej Gardziejewski
Urodziłem się w Warszawie i tylko patrzeć, jak minie pół wieku mojej wędrówki po tym padole śmiechu. Rymować i myśleć niestandardowo zacząłem, gdy ledwie nauczono mnie pisać i czytać. Serio! Odurzony książkami Maya, Curwooda, Coopera, Wernica, Szklarskiego... i długo by jeszcze wymieniać, pisałem o Czerwonych Braciach (nie mylić z Towarzyszami, broń Boże!) i nikczemności Bladych Twarzy. Pierwszy raz swój wiersz (prawdę mówiąc tylko fragment) zobaczyłem wydrukowany w prawdziwej gazecie, gdy miałem 18 lat, później nigdy już tak nie cieszyłem się z powodu publikacji.
Przewidziałem Nobla dla Marqueza i Szymborskiej, typowałem Coetzee'ego, wieszczę dla Llossy. I jestem z tego dumny!
Zachowam skromność i czyste sumienie pisząc, że: opublikowałem niewiele wierszy; odebrałem niewiele nagród; niewiele moich tekstów zostało przetłumaczonych na obce mi języki - dokładnie mówiąc, właśnie "się tłumaczy" na angielski... chyba jeden.
Dwukrotnie dostąpiłem posiadania własnej rubryki w gazetach, jedną z tych gazet pożarł kapitalizm, druga, mam wrażenie, ma się dobrze, a może się mylę. Przyjemność cyklicznego goszczenia na łamach jest... (tu brakuje mi słowa).
Od niedawna jestem posiadaczem książki, no... książeczki, gdzie w spisie autorów można znaleźć, między innymi, nazwisko Wisławy Szymborskiej i moje. Taka ciekawostka.
Raz udało mi się ułożyć hasło reklamowe, za które dostałem... fortunę. Trzy tysiące złotych za trzy słowa!!! Branża filmowa jest mądra i hojna.
Na chleb, buty i wino zarabiam jako pracobiorca, wykonując pokornie polecenia zgodnie z zasadą: "Żadna praca nie hańbi. Pracodawców" (to moje). Wypełniam gorliwie przestrzeń w zakresie "bezpieczeństwo obywateli", zwłaszcza nocą. Nie, nie policja. Zarobki nikczemne ale czasu na twórczość... ho ho! A czas to... i jesteśmy w domku, po twórczej zmianie.
Ulubiony kolor - szary; ulubiona postać historyczna - Zorba (Grek); najczęściej używana maksyma - sustine et abstine; film, w którym chciałbym zagrać główną rolę (za Jacka Lemmona) - Garsoniera; autor, którego już nazwisko śmieszy mnie do rozpuku - Efraim Kishon; reszta wartości jak u innych - własne gniazdo, czysta woda w strumieniu, oby słońce rano wstało, bukłaczek na smutki...
Sławomir Góralewski
Jestem plastykiem, piszę, medytuję, gram w piłkę, uprawiam malarstwo olejne i jogę oddechową.
Czasem, zupełnie niespodziewanie, zdarza mi się odkryć jakiś nowy kolor, albo czymś innym zaskoczyć świat. Tak jak ostatnio, kiedy grałem w bilard.
Wbicie bili do łuzy graniczyło z cudem, a mój kolega stwierdził, że jeśli mi się to uda, to polskie wojsko wyjdzie z Iraku. Po chwili wyjmował kulkę i oglądał ją ze wszystkich stron, próbując "zrozumieć".
Grzegorz Jaśko
Urodziłem się w skrzyni. Była to całkiem wygodna skrzynia. Matka raz w tygodniu uchylała wieko i wrzucała mi do środka bułkę z pasztetową. Do szkoły poszedłem jak skończyłem czternaście lat. Do siódmej klasy. Dzieci już wiele umiały, a ja myliłem się przy liczeniu do czterech. W dodatku już drugiego dnia pani od polskiego uderzyła mnie w głowę młotkiem. To wszystko, co pamiętam z mojego dzieciństwa. W normalnym życiu obudziłem się znacznie później i stwierdziłem, że jestem absolwentem archeologii UW. Ponieważ nie umiałem nic innego, złapałem za ołówek i kartkę papieru.
Opublikowałem w roku 1998 opowiadanie "Korporacja" w nieistniejącym już Fenixie. Później w czasopiśmie literackim Studium w roku 2004 ukazał się "Zapach czasu". W listopadzie 2003 za opowiadanie "Ruina" zdobyłem wyróżnienie w II Konkursie Literackim im. Marka Hłasko, organizowanym przez Klub Inteligencji Polskiej i redakcję pisma Jupiter w Wiedniu. W roku 2005 opowiadanie "Szept pustki" zdobyło II nagrodę w organizowanym przez Stowarzyszenie Unia Kultur w Chrzanowie ogólnopolskim konkursie pt. "Malowane słowem". Rok 2006 to publikacja w Akancie opowiadania "Inni", które zdobyło II nagrodę w konkursie organizowanym przez Miejski Ośrodek Kultury w Bydgoszczy.
Obecnie mieszkam i pracuję w Irlandii. Uprawiam absurd na każdym kroku.
Julianna Jonek
Wszystko zaczęło się 21 lat temu. Otworzyłam oczy, a tam dookoła mnie był Świat. Ogłuszający kolorami, oślepiający dźwiękami. Upajający. Gdy odrosłam od ziemi na mniej niż półtora metra, chwyciłam w dłoń kredkę i napisałam kilka pierwszych zdań. Były koślawe, były drżące, pryszczate błędami ortograficznymi. Ale były MOJE. A potem zapakowałam cały dobytek, brulion i pióro - wszystko, co miałam, wsiadłam do łupinki orzecha i wypłynęłam na Ocean Literatury. I tak dryfuję od wyspy do wyspy, od Hugo do Myśliwskiego, od Prusa do Remarque'a. Śniadanie jem z Iwaszkiewiczem, obiad z Conradem, na kolację wpada Hemingway. Zdania w brulionie nie są już tak nieporadne jak niegdyś, choć nadal zdarza się, że gubią obraną wcześniej ścieżkę... Ale pomagam im. Od tego w końcu jestem. Jako ich matka, siostra, kochanka i przyjaciółka. I zawsze szczęśliwie zawijamy do portu.
Ten Świat, który zobaczyłam 21 lat temu, to tylko Słowa. Ten Świat, który zobaczyłam 21 lat temu, to aż Słowa. Wszędzie. I na dnie kubka z niedopitą kawą już zimną, i w kufrze pełnym głodnych moli, i między palcami u stóp Pana Boga. Tak sądzę. I Szekspir też wiedział, że słowa, słowa, słowa... Jedyne bogactwo, jedyna religia. I lek, i trucizna, i oręż, i trofeum. A poza tym tylko garbate znaki zapytania o pogubionych w chaosie rzeczywistości kropkach.
Władysław Krupa
Urodzony 4 marca 1955 roku w Prudniku (opolskie). Lata szkolne spędził w Nowej Rudzie. Studia na wydziale filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego (polonistyka) ukończył w 1980 roku.
W latach 1980-2006 uczył języka polskiego w szkołach różnego typu na terenie Ziemi Kamiennogórskiej. Obecnie jest aktywnym kulturalnie emerytem.
Poeta. Debiutował w 1986 roku. (Nowa Wieś). Publikował różne teksty (poezja i proza) w prasie lokalnej i ogólnokrajowej. Autor tomiku "Wiersze niektóre" (Nowa Ruda 1998).
Anna Michalska
Najwyżej cenię sobie szlachetną prostotę.
Janusz Pierzak
Urodził się 4 maja 1958 roku w Gdańsku. Od 1982 mieszka w Gdyni. Absolwent Gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Jest nie tylko poetą, lecz także prozaikiem, satyrykiem i bardem, wykonującym swoje utwory przy akompaniamencie gitary i harmonijki ustnej. Swoją twórczość prezentuje w pismach literackich, satyrycznych jak również w prasie lokalnej.
Debiutował w 1997 roku autorską płytą zatytułowaną ,"Bilet do bezsenności". W roku 1999 ukazał się tomik poezji ,"Wiersze" i druga płyta - ,"Niewidzialne znaki". W 2004 roku kolejny krążek z piosenką poetycką "Na ulicy Sztormowej".
Trzykrotnie wyróżniany w Ogólnopolskim Konkursie Satyrycznym "O Grudę Bursztynu". Zwycięzca turniejów satyrycznych w Gdyni i w Pucku.
Piotr Strugała
Urodzony w 1976. Absolwent teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, publikował w Didaskaliach i w Kwartalniku Teatralnym, laureat konkursów dziennikarskich i literackich, autor słuchowiska radiowego Wypadek (premiera odbyła się na antenie Programu 2 Polskiego Radia).
Paweł Śmiałek
Miłośnik ładu i porządku społecznego, czerpie i wymaga z obowiązujących uregulowań pełną garścią, z dobrodziejstwami biurokracji i administracji na czele. Bierze życie za rogi poprzez dociekliwe i skrupulatne wypełnianie obowiązków i zobowiązań społecznych. Zawsze taktowny i kulturalny, rzeczowy, porządny, sumienny, przykładny, pedantyczny, uważny, z poczuciem misji socjalnych kanw. Upaja się znajomością i umiejętnością stosowania regulacji interpersonalnych spisanych w prawie i obyczajowości. Wrażliwy na savoir vivre. Nie znosi dżumy dwuznaczności, cholery spontaniczności i czarnej ospy pobłażliwości. Starannie unika zagrożeń, wystrzegając się przygodnych interakcji osobniczych, a także wymagając najwyższej jakości standardów komunikowania. I dlatego bardzo się męczy.