Bartosz Bartoszko
Wykształcili mnie na dziennikarza (raczej lokalnego, no... bardzo lokalnego) ponieważ w innych miejscach mnie nie chcieli (w sumie im się nie dziwię). W efekcie nie lubię dziennikarzy, systemu edukacji i makaronu. Byłem też niewidomym siatkarzem i szufladowym poetą. Raz wydali mnie w antologii poezji mojego liceum, a drugim razem napisałem felieton o boksie. Wszystkie te osiągnięcia pozwoliły mi uwierzyć, że mam talent, dlatego też kumuluję go na kilkudziesięciu ogromnych dyskach twardych. Uaktywnię się po trzydziestce, ale prędzej później niż wcześniej.
Obecnie jestem listonoszem krążącym między Norwegią a Nikaraguą i nie mogę się zdecydować gdzie osiąść na stałe (w jednym miejscu płacą za dużo, w drugim nie płacą wcale). Sprawę komplikuje zerwane więzadło w kolanie i moja żona, która chce wreszcie pojechać do krajów zaczynających się na inną literę.
Prywatnie jestem parszywym liberałem uczulonym na socjalizm i polską mentalność.
Aha, jeszcze chciałem pozdrowić Zdela.
.
Marcin Brzostowski
(ur. 1969) - autor powieści "Pozytywnie nieobliczalni" oraz "Radio miłość nadaje!". Uwielbia fałsz oraz suplementy diety. Przebywa obecnie w dalekiej Argentynie.
.
Barbara Buczyńska (pseud. Korozja)
Jestem przeciętną dziewczyną. Moje hobby to zabijanie rybików pantoflem i obieranie kartofli... Przy życiu trzyma mnie tylko nadzieja na przyszłą beatyfikację.
.
Maciej Dobrzański
Urodził się w 1986 roku w Prudniku, tam też mieszka i masochizuje się poezją. Te tendencje uwidaczniają się również w jego lokalnej działalności: aktywnym udziale w życiu prudnickiej grupy literackiej "3 razy Zet", a także w organizacji spotkań ze znanymi poetami. Wybuchowy, czasem konfliktowy. Straszliwy natręt, jeśli chodzi o zapraszanie wszystkiego i wszystkich na stronę internetową www.poeciprudnik.pl, którą współtworzy z Bartoszem Sadlińskim i na której publikuje swoje wypłody. W absurdach najbardziej podziwia absurd, lecz od wielkiego dzwonu nie pogardzi także absurdem. Ten pierwszy uznaje za awangardowo głupi, ten drugi za głupi awangardowo i na odwrót, ze wskazaniem na "głupi awangardowo".
Po uzyskaniu licencjatu politologii, zamierza studiować w Opolu zarządzanie. Ma nadzieję, że pomoże mu to w zarządzaniu. Lubi pretensjonalność, zespół Queen i Wisłę Kraków. Gardzi Pogonią Prudnik. Pozdrawia z tego miejsca swoich kontestatorów, rodzinę i - współczując - narzeczoną Ewę.
.
Grzegorz Jaśko
Urodziłem się w skrzyni. Była to całkiem wygodna skrzynia. Matka raz w tygodniu uchylała wieko i wrzucała mi do środka bułkę z pasztetową. Do szkoły poszedłem jak skończyłem czternaście lat. Do siódmej klasy. Dzieci już wiele umiały, a ja myliłem się przy liczeniu do czterech. W dodatku już drugiego dnia pani od polskiego uderzyła mnie w głowę młotkiem. To wszystko, co pamiętam z mojego dzieciństwa. W normalnym życiu obudziłem się znacznie później i stwierdziłem, że jestem absolwentem archeologii UW. Ponieważ nie umiałem nic innego, złapałem za ołówek i kartkę papieru.
Opublikowałem w roku 1998 opowiadanie "Korporacja" w nieistniejącym już Fenixie. Później w czasopiśmie literackim Studium w roku 2004 ukazał się "Zapach czasu". W listopadzie 2003 za opowiadanie "Ruina" zdobyłem wyróżnienie w II Konkursie Literackim im. Marka Hłasko, organizowanym przez Klub Inteligencji Polskiej i redakcję pisma Jupiter w Wiedniu. W roku 2005 opowiadanie "Szept pustki" zdobyło II nagrodę w organizowanym przez Stowarzyszenie Unia Kultur w Chrzanowie ogólnopolskim konkursie pt. "Malowane słowem". Rok 2006 to publikacja w Akancie opowiadania "Inni", które zdobyło II nagrodę w konkursie organizowanym przez Miejski Ośrodek Kultury w Bydgoszczy.
Obecnie mieszkam i pracuję w Irlandii. Uprawiam absurd na każdym kroku.
.
Dawid Kain (pseud.)
Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania bezrobotny pisarz. Autor postmodernistycznej i pogmatwanej powieści "prawy, lewy, złamany" (Wydawnictwo Forma, 2007 r.) oraz wielu opowiadań groteskowych i horrorowatych, które publikowano w tylu pismach i antologiach, że sam zainteresowany nie potrafi tego zliczyć (w ogóle słabo liczy).
Zaliczany do największych współczesnych polskich prozaików (195 cm wzrostu i ponad 45 cm w bicepsie). Skromny, przystojny i inteligentny. Sypia nieregularnie, pije dużo kawy.
.
Magdalena Kałużyńska
Samiczka, biorąc pod uwagę rodzaj żeński imienia oraz końcówkę - "yńska" - wskazującą ówdzie na damską odmianę nazwiska. Chociaż z nią tak do końca to nie wiadomo, z tą końcówką. Wiadomo, że nie wiadomo. No i urodziła się kiedyś tam, Magdalena, nie końcówka. Lat ma niekoniecznie tyle owa Magdalena na ile lat wygląda, a wygląda na tyle lat, co ludzie tyle nie żyją, tylko dinozaury, ostatecznie wygląda jak przez okno, ewentualnie na zdziwioną. Lub niewyspaną. Prowadzi tryb, niekiedy prowadzi samochód, pije kawę (rozpuszczalną, dwie łyżeczki, trzy czwarte wody, reszta mleko procentów posiadające u(c)hatych trzy i dwa, nie słodzi, w żadnym wypadku nie słodzi), gada, śmieje się, niekiedy jedno przez drugie, albo na przykład mamrocze coś pod nosem. Zdarza się, że czesze włosy, osobiste - ponieważ posiada na głowie osobistej... regularnie myje zęby oraz się w tak zwanej całości, z psem wychodzi również regularnie, albo przychodzi z psem, kosi trawę, grzeje ławę - ale to raczej tylko do rymu... Oczywiście powyższe czy też dodatkowe w powyższym nie wymienione, acz w trybie obecne, czynności wszelakie nie wykonuje Magdalena na tak zwany raz, bądź wykonuje w odpowiedniej kombinacji, zachowując przepisy bezpieczeństwa za przeproszeniem ruchu drogowego, zasady termodynamiki zachowując, uwzględniając poprawki ogólnej i szczególnej teorii względności oraz oczywiście jakby mogło być inaczej - nie łamiąc prawa grawitacji. Magdalena działa zgodnie z prawem.
Poza tym, używając tradycyjnego określenia określającego rzeczy bardziej niż określone - posiada wszystko na tak zwanym miejscu. Oprócz żelazka. Magdalena nie lubi prasować. Żelazko, wciąż mieszkające fabrycznym pudełku, stoi w szafie. Jakby ktoś był chętny należy zawiadomić odpowiednie władze, adopcja żelazka nastąpi w trybie natychmiastowym.
Poza tym wszystko dobrze, wszyscy zdrowi, w tym zwierzątka domowe, a z ciekawostek przyrodniczych to można dodatkowo nadmienić, że Magdalena ostatnio zdobyła mistrzostwo świata w nowej dyscyplinie sportowej, mianowicie w puszczaniu oczek rajstopowych. Na kilogramy.
Magdalena bazgroli niekiedy i niezwykle tą czynność pieczołowicie lubi-hołubi.
No i brukselka, to bardzo dobra kapustka.
.
Anna Kleiber
Rocznik '74. Prywatnie: żona, matka (karmiąca w chwili pisania tych słów), córka, siostra. Zawodowo: doktor inżynier, bibliotekarz. Pasja: od lat wraz z ekipą stomatologów stara się zgłębić tajemnicę notorycznie bolącego zęba (prawa dolna piątka). A na koniec przesłanie: bibliotekarze wszystkich krajów łączcie się!
.
Oskar Łukarski
Początkujący prozaik. Ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. To jednak w żaden sposób nie przełożyło się na poszerzenie jego znajomości dzieł wybitnego wieszcza. Tworzy, pisząc poprzez klikanie w klawiaturę komputera dwoma palcami wskazującymi na przemian. Jak sam twierdzi, tak jest po prostu wygodniej, ładniej i taniej. Uwielbia absurdalne komedie filmowe Stanisława Barei. Napisał o nich nawet pracę magisterską. Urodził się i mieszka w Poznaniu. Dlatego w niektórych poza poznańskich kręgach zwany jest "Pyrą".
Przyklaskuje następującemu stwierdzeniu:
"Absurdalność jest wyrazem szlachetności ducha" T. Mann
.
Izabela Mikrut
Wiek: w 2008 ćwierć wieku i ciągle się starzeje. Optymistycznie nastawiona do życia. Biegle czyta i pisze, niechętnie biega. Dłuższe teksty tworzy sama, a przy pisaniu CV i notek o sobie korzysta z podpowiedzi przyjaciół-ghostwriterów. Uwielbia siatkówkę, lenistwo i zwierzęta futerkowe. Z okna fotografuje zachody słońca (bo ze wschodami za dużo zachodu, a zresztą ma okno nie od tej strony). Lubi dostawać nagrody i wyróżnienia. Wie, co w trawie piszczy i zna się na rzeczy. Czasami się zamyśla. Pozdrawia.
.
Ewa Noszkiewicz
Wiek: wystarczający żeby się jeszcze zestarzeć.
Wzrost: umiarkowany.
Charakter: szyderczy z elementami autoironicznymi.
Osobowość: histeryczna, nadwrażliwa, nie pozbawiona natręctw (ciągle rysuje lub pisze).
Umiejętności: potrafi wyprowadzić w stan błogi, wyprowadzić z równowagi, zajmująco potrafi opowiadać o niczym, zmyśla na poczekaniu, czyta na kilogramy (zaczynając od spisu treści).
Nagrody i wyróżnienia: obecne na papierze na dnie szuflady razem z innymi dowodami istnienia.
Marzenia: cofnąć się w czasie i wypić kawę z I. Czechowem, M. Bułhakowem i E. Ajarem
Życzenia: nigdy już nie mieć kataru.
.
Tomasz Orlicz
Mam 38 lat, córkę, żonę i wiernego psa. Kolekcjonuję marzenia, używane samochody i takie same sny. Podróżuję po świecie i ponad dachami śpiących miast, poprawiając wszystko to, co zdążyli sknocić niekompetentni kominiarze, tudzież niezbyt święci Mikołajkowie. Bywam zły, niedobry, niesumienny, niekompetentny, nieznośny, nierealny, nieadekwatny, niewidzialny, niegrzeczny, niewesoły, a także niedowiarkiem, który kiedyś wyruszył w poszukiwanie kwiatu paproci.
.
Jolanta Stelmasiak
Jolanta Stelmasiak urodziła się późnym lipcowym popołudniem, w pewnym kiepskim miejskim szpitalu, tuż przed straszliwą burzą. Do dziś nie wiadomo, czym jej przyjście na świat tak bardzo poruszyło niebiosa.
Mieszka na wsi, lecz nie cierpi przysłów ludowych, zwłaszcza jednego: "Pokorne ciele dwie matki ssie". Może dlatego, że nie lubi mleka.
Nie zna się na wodociągach, oczyszczalniach ścieków, zarządzaniu nieruchomościami, pracach remontowo-budowlanych, dlatego zarabia na życie pracując właśnie w tych branżach.
Jest autorką dwóch tomików wierszy: "Wiersze"( 1998r.) i "Kiedyś będę szczęśliwą staruszką" ( 2003r. ), lecz jako poetka bardziej jest znana w kraju niż we własnej parafii. Jako ateistka nie może mieć jednak o to do nikogo pretensji bo mimo wszystko Bozia ją kocha.
Jest laureatką wielu konkursów literackich, między innymi w Mońkach, Kobielach Wielkich, Wąglanach, Parzęczewie co wróży jej wielką przyszłość literacką.
Wciąż doskonali styl pisząc instrukcje BHP i inne nikomu nie potrzebne regulaminy.
Dzięki tym instrukcjom kiedyś przejdzie do historii.
.
Jerzy Szewczyk
Urodzony w woj. łódzkim, w Zielonej Górze od r. 1960 były inż. mechanik. Długoletni inspektor pracy. Autor ok. 300. publikacji zawodowych i społecznych a około 20. Jemu przypisywanych. Wydał książkę w wydawnictwie MAJUS pt. Choć szron na dachu i Kraj obrazy oraz Rozmaite ości. Wydał także zbiór wierszy Między chmurą a kałużą. Nie cierpi zimy. Chodzi wcześnie spać, nie pije i nie pali. Żona Irena synowie Krzysztof i Mariusz. Zainteresowania: podróże zagraniczne w tym jeszcze nie odbyte. Jego idole słowa: T. Boy-Żeleński, M. Załuski, L. J. Kern. Uwielbia pur-nonsens. Cierpi na przerost ambicji.
.
Mateusz Ślażyński
Już dziewiętnaście lat leniwy jestem, pisać o sobie nie umiem i od paru miesięcy nie mogę sobie za chomika przypomnieć, co właściwie na ten absurdalny konkurs wysłałem (to nie żart). Proszę więc dobrych piśmiennych ludzi, by ulżyli w mych cierpieniach, obraz mój sami w głowie stworzyli i w miarę możliwości poinformowali mnie, co w niniejszej książce przeczytali (to nie żart). Wymagany w tej sytuacji kontakt i większą liczbę materiałów ułatwiających wygenerowanie mojego psycho-portretu znaleźć można szybko w wirtualnej przestrzeni. Poza tym zdrowy i wesoły jestem, czego wszystkim z całego serca życzę.
.
Olga Tarasiuk
Posiadaczka wspaniałej rodziny i niezgorszego narzeczonego. Niezwykle pracowita, przez najbliższych kreowana jednocześnie na niezwykle niezaradną. Staczająca swoje małe walki z wiatrakami, z tymi i innymi zaszufladkowaniami. W zależności od nastroju grzeczna bądź niegrzeczna, miła lub bardzo niemiła. Licha poetka o ubogim słowniku, w którym, o zgrozo, wciąż brakuje słów! Niezdrowo zafascynowana kiczem, wszelkimi odcieniami rudości i kinem Kolskiego. Wypowiadająca się ironicznie i groteskowo, nie inaczej.